🚛 Dlaczego firmy transportowe powinny monitorować realizację kontraktu
(poza Service Level, czy OT)?
W wielu projektach transportowych obserwuję podobny schemat.
Podczas negocjacji wszystko jest policzone:
📦 wolumeny,
📍 kierunki,
💰 stawki,
📊 oczekiwany poziom serwisu.
Kontrakt zostaje podpisany, współpraca rusza…
a po kilku miesiącach pojawia się zdziwienie po jednej ze stron.
„Ten kontrakt się nie spina.”
albo
„Jesteśmy niezadowoleni z poziomu serwisu.”
Problem w tym, że często nikt nie monitoruje, czy rzeczywistość nadal odpowiada założeniom kontraktu.
A w transporcie zmienia się bardzo dużo.
💡 Co w praktyce może się wydarzyć?
Scenariusz 1 – zleceń jest mniej niż zakładano
Stawka została policzona dla określonego wolumenu.
Jeżeli realnych transportów jest mniej:
- trudniej optymalizować powroty,
- spada wykorzystanie floty,
- marża zaczyna znikać.
Kontrakt formalnie działa, ale ekonomicznie przestaje mieć sens.
Scenariusz 2 – zleceń jest więcej niż zakładano
Brzmi dobrze, ale bywa problematyczne.
Jeżeli wolumen przekracza założenia:
- rośnie liczba transportów trudnych do obsłużenia,
- pojawiają się odmowy lub opóźnienia,
- klient zaczyna mówić o spadku Service Level.
Paradoksalnie może się okazać, że firma transportowa realizuje więcej transportów niż zakładał kontrakt, a mimo to jest oceniana negatywnie.
📊 Dlatego warto monitorować realizację kontraktu na bieżąco
W dobrze zarządzanych projektach transportowych firmy śledzą m.in.:
1️⃣ Realny wolumen vs. wolumen kontraktowy
- ile transportów zakładano,
- ile faktycznie jest zlecanych,
- jakie są różnice na kierunkach, czy km.
2️⃣ Udział w wolumenie klienta
Jeżeli kontrakt zakłada np. 30% udziału, warto wiedzieć:
- czy klient rzeczywiście przekazuje ten wolumen,
- czy transporty trafiają do innych przewoźników.
3️⃣ Service Level w kontekście wolumenu
Nie tylko: ile transportów zrealizowaliśmy, ale też:
- ile było w ogóle zleceń,
- ile zostało odwołanych,
- ile było niemożliwych do obsługi przy danym wolumenie.
🎯 Dlaczego to takie ważne?
Bo dane zmieniają rozmowę z klientem.
Zamiast ogólnego:
„Ten kontrakt nam się nie spina.”
można powiedzieć:
➡️ „Kontrakt zakładał 120 transportów miesięcznie, realnie jest ich 70.”
➡️ „Udział w wolumenie miał wynosić 35%, obecnie wynosi 18%.”
➡️ „Obsługujemy więcej transportów niż zakładał kontrakt, stąd presja na Service Level.”
To zupełnie inny poziom rozmowy.
💬 Z mojego doświadczenia: część napięć w relacji załadowca–przewoźnik nie wynika ze złej współpracy, tylko z braku wspólnego obrazu danych.
A ten obraz zaczyna się od jednego pytania:
Czy naprawdę monitorujemy realizację kontraktu – czy tylko zakładamy, że wszystko idzie zgodnie z planem?


